Dni, których nie znamy
Niesamowity komiks. Nie graficznie, bo styl inspirowany mangą, a wolę bardziej zindywidualizowane portrety ludzi. Za to historia niezmiernie ciekawa. Można oczywiście skwitować ją hasłem "rozszczepienie osobowości". Ale nie będzie to wszystko. Można określić ją jako "ból i piękno dorastania". Ale nie będzie to wszystko. Można dorzucić do worka "nie sądź po pozorach". Ale czy będzie to już wszystko? I taka to właśnie opowieść. Niczym worek bez dna. Chapeau bas, monsieur Le Boucher, chapeaux bas. Info dla osób niewidomych: okładka od razu przyciąga wzrok. Przedstawia grupę ludzi w lesie, nad brzegiem rzeki. Postacie układają się w trójkąt. Po lewej ciemnoskóra dziewczyna nachyla się do dwóch psów. Za jej plecami stoi jej matka z parasolem. Obok ruda dziewczyna obejmuje blond chłopaka. O jej plecy opierają się dwaj chłopcy obejmujący się w ten sam sposób. Po ich prawej stronie pulchna, czarnowłosa dziewczyna leży na brzuchu. Mniej więcej na środku brązowowło...