Posty

Wyświetlam posty z etykietą Satyra

Głupie zwierzęta Polski i jak je znaleźć

Obraz
Humorystyczna książka o ssakach, płazach, gadach i rybach. O ptakach nie, bo im autor poświęcił osobną książkę.  Warstwa językowa w większości mi odpowiada. Marek Maruszczak bawi się słowami lekkimi, dosadnymi i codziennymi, cisnąc po wszystkim i wszystkich. Dla dzieci się te teksty niezbyt nadają, lecz starszym nastolatkom nie ma co ich mocno cenzurować.  Nie pasuje mi za to warstwa wizualna. Tworzona przez Nastię Jurewicz, z użyciem sztucznej inteligencji i własnego talentu. Na co dzień używanego w studiu tatuażu. Stąd pastelowe kolory i dziwnie równe krawędzie plam barwnych. Wolałabym rysunki całkowicie satyryczne lub realistyczne. Lub dobrej jakości zdjęcia. A już najbardziej irytuje mnie to, kto weryfikował merytorycznie tekst, a kto ilustracje. Doktor habilitowany geografii i malarka abstrakcyjna. Gdzie Rzym, gdzie Krym? Mimo mankamentów i tak warto było się z tą pozycją zapoznać. Choćby po to, by wyrobić sobie zdanie o tym, jakie proporcje rozrywki i edukacji odpowiadaj...

What We Do in The Shadows

I'd never say I can watch a TV series about vampires on my own will. But here's my daughter and her wish to let me try. And here's my mum taking care of my son for a few days and bang! Here comes the forbidden joy of doing nonsense things. Here comes Taika Waikiki and his series What We Do in the Shadows (2019 - 2024). His Nandor The Relentless, a handsome half brain with a goat voice, Nadja and Laszlo, both perverted and a bit bored, and of course, Colin Robinson, the ironic daywalker. And the sweet Guillermo, the Nandor's familiar, secretly seeking to become a vampire. Since a decade. For a long time my reading wasn't as endangered as by this crazy and absurd TV series. And myself was as happy as after only eight episodes.  No image this time. You'll find them on the internet without any trouble. 

Błękitna krew

Obraz
Wynudziłam się. Satyra to jednak mocno ograniczona w czasie rzecz. Z drugiej strony nie zaszkodzi mi wiedzieć, jakimi snobami, chciwcami, rozpustnikami i pozerami byli arystokraci płci obojga. Samozwaniec świetnie i celnie ich ubodła.  Mnie jednak czegoś w tym wszystkim brakowało. Silniejszych emocji. Ani z postaciami z książki utożsamić się nie mam jak ani z czasem, w którym historia się dzieje. Nie muszę ich lubić, ale powinni być ciekawi. A niestety moje zainteresowanie nimi spadało z każdą stroną i tylko z racji niewielkiej objętości tekstu dokończyłam lekturę. Z jasnych punktów zostało mi jeszcze to, że autorka pośrednio odczarowała mi pojęcie mieszczańskiej moralności.  Info dla osób niewidomych: na okładce mamy czarno-białe zdjęcie kobiety, od ramion w górę, z profilu. Kobieta ma zamknięte oczy, jakby wystawiała twarz do słońca. Jej rysy są regularne, podkreślone klasycznym makijażem i sztucznymi rzęsami. Ma jasne loki, nosi perłowe kolczyki i takiż naszyjnik. Jest zate...