Posty

Wyświetlam posty z etykietą LMM

Maud Montgomery. Uskrzydlona

Obraz
Na tę biografię polowałam w bibliotece chyba z rok. Ponad sześćset stron pochłonęłam w nieco ponad dwa tygodnie, a nie nawykłam do aż tak grubych tomiszcz. Mary Henley Rubio stworzyła biografię prawie doskonałą. Mamy w niej wszystko, czego udało jej się dowiedzieć o prywatnym i publicznym życiu Lucy Maud Montgomery. Mamy tło społeczno-kulturalne dziewiętnasto i dwudziestowiecznej Kanady. Mamy odwołania do listów, gazet, wywiadów, dzienników Maud, wszelkie zdjęcia. Mamy wreszcie wyraźnie rozróżnione fakty i przypuszczenia autorki. Ogrom pracy jest imponujący, a pióro lekkie. Czego brakuje do doskonałości? Mniej spisów zebrań, zamiana przypisów końcowych na dolne, spisu treści, a ze strony tłumaczki spójnych tytułów książek Maud i bohaterów w niej wstępujących. Poza tym przydałoby się podzielić to wydanie na dwa tomy, bo jeden jest bardzo ciężki i nieporęczny (spróbujcie go czytać na stojąco w tramwaju, będąc jednocześnie obwieszoną np. torebką i torbą z laptopem).  PS istna kopalnia...

Ania z Zielonego Wzgórza

Obraz
Znacznie bardziej przemawia do mnie oryginalny* tekst LMM. A i tak połknęłam komiks jednym chapsem. Dlaczego? Nie miałam ochoty na nic poważnego, a te słitaśne rysunki w bibliotece kusiły. Wolałabym jedynie, by Ania nie mówiła "łał" czy "o rany", bo nigdy tak nie mówiła. I żeby czcionka była nadal czytelna, ale ręczna. A nie taka, jakby ktoś ją wydrukował z komputera. Ale może w Korei tak się właśnie robi? Ktoś coś wie? *No dobrze, nie oryginalny, a przetłumaczony z angielskiego przez Pawła Beręsewicza. I to tylko dwa tomy. Kolejne to już stare tłumaczenia, do których musiałam się przyzwyczaić, by poznać całą serię. Serię nierówną, lecz nie o tym jest ten wpis. 

Obce światy

Obraz
Jak to jest, że odlatując od zastanej rzeczywistości w światy równoległe, koniec końców trafiamy do swojego? Fantazja lata jak jojo między marzeniem, koszmarem a realnym światem? I czym jest ten realny świat? Jakie role w nim pełnimy? Czy na pewno te, których pragniemy? Lub nawet nie pragniemy, ale on nas wzywa tak mocno, że nie możemy tego zignorować? Obyśmy nigdy nie dusili się jak Joanna z "Błękitnego Zamku". A może inaczej - obyśmy umieli dostrzec okazję do rozwoju. Celowo piszę w formie męskiej, choć przecież książka skierowana jest głównie do kobiet. Ale czy nie jest tak, że nie tylko kobiety bywają w swoich życiowych rolach uwięzione? Czy tylko one mają czasem ochotę powiedzieć dość? Dość tego, całe życie żyłam dla innych, teraz chcę pożyć dla siebie. I choć wizja Lucy Maud Montgomery jest skrajnie naiwna, to jednak widzę w niej sporo prawdy. I całe mnóstwo poczucia humoru. Ale o tym zagorzałe fanki jej pisarstwa wiedzą doskonale. Czy reszta świata ma jakiekolwiek poję...