Posty

Wyświetlam posty z etykietą Czytanki

10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie

Obraz
Ciekawa konstrukcja fabularna. Dużo przemocy. Trochę czułości. Niestety nie udało mi się w tę książkę wczuć, za dużo tu było konstrukcji. Za mało siły emocjonalnej. Info dla osób niewidomych: okładka wygląda jak wycinanka. Na turkusowym tle mnóstwo szczegółów. Górą deszcz, róże za płotem, delfin, statek, samochód, kawa na stoliku i butelka wina. Przez falujący środek płynie tytuł. A dołem miasto z gwiazdami jak na karuzeli nad łóżeczkiem malucha, nas nią koty. Obok meczet, gałęzie z liśćmi i samolot.  Wszystko i nic. Bez filtra. Żeby nikt nie mógł zarzucić, że okładka czegoś nie pokazała. Zupełnie jak tekst w środku.

Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku

Obraz
Ten reportaż Rokity jest o wiele bardziej napakowany wiedzą niż jego późniejsza "Odrzania". Jednocześnie oba to nie tylko reportaż, to poszukiwanie tożsamości. W "Kajś" najbardziej podoba mi się przedstawienie śląskości przez pryzmat losów własnej rodziny, od czasów zaborów po dzisiejsze. Poza tym skromność autora, który swych słabości nie kryje i chętnie oddaje głos tym, którzy o Śląsku wiedzą więcej, bo zajmują się nią od lat. Co nie przeszkadza mu być krytycznym, gdy zajdzie potrzeba. I wstawki z języka śląskiego. I fakt, że książka została nań przetłumaczona, tytuł to "Kajś. Gyszichta ô Gōrnym Ślōnsku".  Dobre to, nie tak poetyckie jak "Odrzania", lecz nadal dobre. A kawałek o jedzeniu na rowerze i jego skutkach dla pisania zwyczajnie mnie rozbroił.  Info dla osób niewidomych: okładka jest biała, na samej górze widać czarno-białe zdjęcie człowieka jadącego rowerem po ulicy z ceglanymi kamienicami. Mogło być zrobione wszędzie na Śląsku, a wyd...

Maud Montgomery. Uskrzydlona

Obraz
Na tę biografię polowałam w bibliotece chyba z rok. Ponad sześćset stron pochłonęłam w nieco ponad dwa tygodnie, a nie nawykłam do aż tak grubych tomiszcz. Mary Henley Rubio stworzyła biografię prawie doskonałą. Mamy w niej wszystko, czego udało jej się dowiedzieć o prywatnym i publicznym życiu Lucy Maud Montgomery. Mamy tło społeczno-kulturalne dziewiętnasto i dwudziestowiecznej Kanady. Mamy odwołania do listów, gazet, wywiadów, dzienników Maud, wszelkie zdjęcia. Mamy wreszcie wyraźnie rozróżnione fakty i przypuszczenia autorki. Ogrom pracy jest imponujący, a pióro lekkie. Czego brakuje do doskonałości? Mniej spisów zebrań, zamiana przypisów końcowych na dolne, spisu treści, a ze strony tłumaczki spójnych tytułów książek Maud i bohaterów w niej wstępujących. Poza tym przydałoby się podzielić to wydanie na dwa tomy, bo jeden jest bardzo ciężki i nieporęczny (spróbujcie go czytać na stojąco w tramwaju, będąc jednocześnie obwieszoną np. torebką i torbą z laptopem).  PS istna kopalnia...

Dary

Obraz
Powolny, baśniowy styl. Zero efekciarstwa. Zwyczajni bohaterowie. Dary jako talenty. Ułomności ludzkiego charakteru. Stracone lata, a jednak nie całkiem. Nie dla każdego tak samo. Rodzice, którzy są rodzicami, a nie wystraszonymi nastolatkami. Dorastanie. Czujące i rozumiejące zwierzęta.  Jak mogłam żyć bez książek Le Guin? Info dla osób niewidomych: przyciągnęła mnie okładka. Butelkowozielone niebo, ziemia ogarnięta pożogą. Niewyraźne postaci dziewczyny z rozwianym włosem, kroczącego obok niej chłopca o oczach przewiązanych opaską i psa, który go prowadzi. Niepokojąco wygięte drzewo, rzucające cień na idących.  Tytuł wypisany ogniem, a nazwisko autorki na biało. Hipnotyzująca rzecz. 

Ostatni bohater

Obraz
Perfekcja ilustracji tak mnie rozpraszała, że oczy wciąż ześlizgiwały mi się z tekstu. Bohaterowie książki to... bohaterowie mocno już podstarzali (żeby nie powiedzieć przeterminowani), poza tym jeden tak czysty, że aż błyszczący (co samo w sobie jest podejrzane), jeden wiecznie zamyślony (a jak zamyślony, to wiadomo, że geniusz), a także tchórzliwy mag i cynik w jednej przechudej osobie. Ponadto lord menedżer i lokalny nerd. No i spora gromadka bogów i bogiń przeróżnej mocy i specjalizacji. Było nieźle. Chciałabym jednak uczty. Info dla osób niewidomych: okładka jest przebogata, co mój kot od razu zauważył i naostrzył sobie pazur. Nie wiem jak to w bibliotece wytłumaczę, ubytek narożnika jest znaczny.  Pomijając aspekt felinologiczny, widzimy na niej grupę bohaterów w wieku cokolwiek dojrzałym, w szale bojowym. Miecze błyszczą, zęby żółcą, gołe kolana sterczą, łysiny świecą, wózek Wściekłego Hamisha zrywa się do lotu. Atak odbywa się w zaśnieżonych górach, na tle pocztówkowo błęki...

Łobuziary. Najfajniejsze bohaterki literackie

Obraz
Leksykon dla dziewczynek w wieku około 7 - 11 lat i ich rodziców. Raczej nie dla typowych nastolatek, choć oczywiście próbować można. Podoba mi się samo podjęcie tematu łobuziar w literaturze dziecięcej i młodzieżowej, dodanie bibliografii z podziałem na wiek czytelniczek, pomysły zabaw w stylu każdej bohaterki, zamaszystą kreskę ilustratorki. Nie pasuje mi za to stereotypowo różowe tło okładki, spore uproszczenia w tekście i...Pippi przedstawiona jako dorosła panna, w dodatku opalona na brąz, co w przypadku rudzielca raczej nie jest możliwe. I to, że niektóre postaci wyglądają po prostu brzydko (np. Anda Szemiotówna czy Mary Poppins).  Jest to oczywiście książka z tezą, choć pożyteczną. Ucieszyłabym się z czegoś podobnego dla chłopców.  Koniec końców i tak wydaje mi się to lepsze niż głośne "Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek", z których autorki chyba zaczerpnęły pomysł. Zamieniły tylko prawdziwe osoby na bohaterki literackie. Z jednym wyjątkiem - u Chutnik i Szm...

Opowiadanie świata

Obraz
Subtelna, głęboka opowieść o cywilizacji. O ludziach, którzy ją tworzą. O innych, którzy ją niszczą. W imię wyższości własnej cywilizacji. A także o wierze i mądrości. Zrozumieniu i współczuciu. O tym, czym jest świat, czym słowa i jak jedno nie może żyć bez drugiego. I o miłości. We wszystkich jej obliczach.  To jedna z tych książek, które zostaną ze mną na długo. Nie dosłownie, bo ten egzemplarz muszę zwrócić do biblioteki. Zostanie ze mną z nadzieją, że kiedyś podaruję ją moim dzieciom. Dosłownie lub między wierszami.  Info dla osób niewidomych: na pierwszym planie widzimy zimorodka, przysiadł na gałązce. Za nim jest łąka i kilka drzew. Następnie jezioro i góry, częściowo za mgłą. Rysunek jest utrzymany głównie w odcieniach niebieskiego, zielonego i żółtego. Dość precyzyjny i realistyczny, jakby wyryty ostrym szpikulcem. Nieco stylizowany i z przemyślaną koncepcją kolorystyczną (większość obrazka chłodna, jedynie część piór ptaka, tytuł książki i wstążka z nazwą wydawnictwa...

Dywan

Obraz
Przyjemna opowiastka, stworzona dwukrotnie przez Pratchetta. Raz za jego nastolęctwa (wersja z 1971), a drugi raz za dojrzałości (poprawki z 1992). Punkt wyjścia jest prosty - a co, gdyby w naszym dywanie żyły maciupkie ludziki, dla których włosie dywanu byłyby niczym drzewa?  Nie wiem czy to wynik fascynacji roztoczami czy tylko rozbuchana wyobraźnia. Czyta się to lekko, leniwie unosząc się z nurtem opowieści. Opowieści o spokojnych Munrungach, skorych do bitki Zwinnach czy znających przeszłość (a niekiedy i przyszłość, i to we wszystkich jej odsłonach) Wightach.  Oczywiście pojawiają się komplikacje, a nawet coś na kształt wątku romantycznego. I spora dawka nienachalnego humoru. A przede wszystkim zapowiedź wspaniałości Świata Dysku.  Info dla osób niewidomych: soczyście zielona okładka przedstawia mrowie charakternych ludzików, przeciskających się pomiędzy grubymi włosami Dywanu. Narysowani są zadziornie, jak na Paula Kidby'ego przystało.

Pippi wchodzi na pokład

Obraz
A ja wychodzę. Bo jestem zła na jej tatę. Jak można tak porzucić dziecko? Mama jej umarła, tata pływa po morzach i króluje. I ok, dziecko samodzielne i silne nad wyraz. Tylko czy to ma być w porządku, że niby wszystko umiesz, masz 8 czy 9 lat, radź sobie samo? Poza tym męczy mnie to odmienianie słowa Murzyn przez wszystkie przypadki. Ta wieczna egzotyzacja dzieci o ciemnym kolorze skóry. Ten totalny brak wiedzy o tym, jak naprawdę żyją. I to poczucie wyższości Tommy'ego wobec Anniki. Bo jest starszy i jest chłopcem, to z automatu uważa ją za głupią beksę. A po chwili sam beczy.  I tak, wiem, że to tylko metafora i że książki o Pippi powstały dobrych kilkadziesiąt lat temu. Po prostu męczy mnie to. A Pippi najprawdopodobniej ma ADHD. Tyle w temacie. I tak ją uwielbiam. Ale Pippi, nie wyżej wymienione kawałki opowieści o niej. Źle się zestarzały. Info dla osób niewidomych: po intensywnie chabrowym tle maszeruje Pippi. Jej rude warkoczyki sterczą na boki, w ręku trzyma skórzaną torbę ...

Wygrzebane

Obraz
Mocny debiut. Autorka samej siebie nie oszczędza. Bez litości pokazuje swój ból, strach, zawód jeden po drugim, ale też nadzieję i radość. Radość mimo wszystko i radość wdzięczności.  A wszystko ujęte celnie. Bez jednego zbędnego słowa.  I nie, nie będę nazywać. Dotknijcie tego sami. Znajdziecie siebie, a może i kogoś bliskiego.  Ja znalazłam. Info dla osób niewidomych: na beżowym tle zielony tytuł, wypisany elegancką, lekko staroświecką czcionką. Nad nią zdjęcie postaci w ciemnej kurtce i spodniach, idącej przed siebie. Za nią biegnie pies. Wszystko to rozgrywa się na jakimś polu, wczesną wiosną lub późną jesienią. Słońce świeci dość mocno, a obie postaci - ludzka i psia, są od nas odwrócone tyłem. Przez co może to być każdy, choć raczej będzie to każda, sądząc z kształtu nóg i ramion. 

Odrzania. Podróż po Ziemiach Odzyskanych

Obraz
Dawno już tak poetyckiego reportażu nie czytałam. A przy tym tak osadzonego w dotykalnym. Tak bezbronnego, bo przecież tylu ludzi z Odrzanii może powiedzieć "sprawdzam". Tylu z Wiślanii obrazić się. Tylu Kresowiaków dziwnie się poczuć. Zbigniew Rokita stawia pytania o historię i pamięć, o polskość i lokalność, o piękno oczywiste i to bardziej ukryte, o przenikanie się ról oprawców i ofiar, ściągających i ściganych. Czyta się jego tekst lekko, zanurzając się w nim jak w wody jeziora. Po wyjściu stając się nie całkiem tym samym, który wchodził. Jeden reportaż, a tyle wrażeń. Info dla osób niewidomych: okładka o barwie przydymionej rdzy. Na środku szpikulec, za nim trzy półkola, a dalej promienie jak z reflektora. Napisy białe, czcionka prosta. 

Odkrywczynie

Obraz
Komiks ładny, choć bardzo zachowawczy. Przedstawione w nim odkrywczynie nie mówią normalnie, lecz wygłaszają swoje kwestie. Głównie po to, by czytelniczka/czytelnik mogła/mógł pojąć, czym w ogóle się zajmowały.  O części z nich są rozbudowane komiksy. O reszcie jedynie krótkie notki biograficzne z portretami. Nie wiedzieć czemu na okładce występuje też kobieta w sari, o której nie ma ani słowa w środku komiksu.  Z plusów - sama idea książki i elegancja rysunku. Z minusów - niedokładność biograficzna, co widać po przypisach do wydania polskiego. I jeszcze to irytujące założenie, że Francja i USA mają swój podział administracyjny. A reszta świata już nie. To nie jest zła rzecz. Po prostu mogłaby być znacznie lepsza. W porządku na start dla młodej dziewczyny lub chłopaka. Trochę za mało, gdy ktoś już w temacie siedzi.  Info dla osób niewidomych: na okładce mamy siedem trzymających się pod ramię kobiet. Xie Yi, Adę Lovelace, Mae Jemison, Marię Skłodowską-Curie, Rosalind Fran...

Jak się starzeć bez godności

Obraz
Najlepszy w tej książce jest tytuł, rozdział o grach zdrowotnych oraz ten o macierzyństwie realnym i babcierzyństwie hipotetycznym. Resztę swobodnie można pominąć, co stwierdzam po lekturze. Było łatwo, ciut zabawnie i kompletnie nie odkrywczo. A może nie nadaję się do czytania tak zwanych babskich książek. Sama nie wiem.  Info dla osób niewidomych: okładka krzyczy, kup mnie, kup! Na turkusowym tle w różowe grochy prezentują się Ewa Winnicka w granatowym cylindrze z fioletowym otokiem i granatowo-fioletowym garniturze, białej koszuli i granatowym krawacie, czyli nowa Marlena Dietrich, oraz Magdalena Grzebałkowska w fuksjowej fryzurze à la Amy Winehouse i fioletowej kiecce z głębokim dekoltem. Nazwiska autorek i tytuł wypisane są Capslockiem w kolorach fuksji, fioletu i żółci. Na bogato.

Kobiety i dziewczyny w spektrum autyzmu. Od wczesnego dzieciństwa do późnej starości. Wydanie drugie

Obraz
Pierwszy rozdział dość mętny, kolejne dwa dużo ciekawsze. Autorka stara się oddać perspektywę osobistą (własną i kobiet przychodzących do niej po diagnozę i porady), jak i aktualny stan badań nad autyzmem u dziewcząt i kobiet (na tle tych ogólnych, skoncentrowanych na mężczyznach, szczególnie tych niepełnoletnich, jakby z autyzmu dało się wyrosnąć). A że badań tych było dotąd niewiele, to prym w książce wiodą świadectwa autystek i ich bliskich. Świadectwa przekrojowe, od niemowlęctwa do starości. Dotyczące każdego możliwego aspektu życia. Czytałam to z dużym zainteresowaniem, choć i pewnym trudem. Przede wszystkim przez skąpą ilość obiektywnych danych, ale też przez te wiecznie dzwoniące dzwoneczki. Chwileczkę, to nie wszyscy tak mają? To czym właściwie jest profil neurotypowy? Skoro to spektrum, to gdzie kończy się autyzm, a zaczyna coś innego? ADHD, OCD, trauma, normalność, pardon, neurotypowość? Ile procent ludzi jest w każdej z tych grup i według jakich kryteriów to sprawdzić? I cz...

Pippi na południowym Pacyfiku

Obraz
Silna, odważna, wrażliwa i zakręcona. Gaduła jakich mało, wymyślaczka najlepszych zabaw na świecie. Staje w obronie słabszych, bucom utrze nosa. Uwielbiają ją dzieci i nienadęci dorośli.  A jednocześnie wydaje się taka krucha. Tak samotna w swojej inności. Mała, malutka piratka siejąca nie śmierć i zniszczenie, a życie i rozbawienie. Pippilotta Wiktualia Firandella Złotomonetta Pończoszanka. Nieodrodna córka kapitana Efraima Pończochy, którego wyporność uratowała od niechybnego utonięcia.  Info dla osób niewidomych: widać, że oryginalna okładka była naprawiana. Tło ma seledynowe, naklejone na wzmocnioną okładkę. Na owym tle po turecku siedzi ruda dziewczynka z włosami splecionymi w sterczące warkoczyki. Wpięła w nie biały i czerwony kwiat oraz trawy. Je banana, a za całe ubranie służy jej spódniczka z czerwonej tkaniny w zielone kwiaty.  Po prawej stronie mamy też palmę kokosową, na którą wspina się Pan Nilsson, małpka kapucynka Pippi. Nosi on turkusową bluzę i zielone sp...

Ratownik. Nie jestem bogiem

Obraz
Dużo deklarowanej pokory i równie wiele podskórnej pychy. Ogrom pasji, talentu, tęsknota za zawodem, czarne poczucie humoru, minimalna dawka wiedzy medycznej, sporo anegdot o pacjentach.  To, co mnie zaskoczyło, to nie podejście ratownika. Chyba trudno zachować równowagę między pasją a przerostem ego. Zwłaszcza gdy chodzi o ratowanie ludzi. Po wielokroć, dzień za dniem, przez kilkanaście lat. Nie spodziewałam się jednak, żeby rozmowy między dziennikarką a jej bohaterem były spisywane przez kogoś innego. Liczyłam na to, że to ona sama wykona tę pracę. Wstępnie zredaguje ten tekst i pozwoli pracować redaktorkom i korektorkom. Z drugiej strony doceniam, że w ogóle im podziękowała. Jeszcze lepiej byłoby, gdyby jej pytania były mniej...bałwochwalcze. Ona mu się prawie nie sprzeciwia. Krytykuje minimalnie.  I znów da się to zrozumieć. Sama bardzo podziwiam ludzi wykonujących tę pracę. Bo nie jest to tylko praca. Bo trzeba mieć powołanie, ogromną wytrwałość. Bo robi się to często ko...

Wiedźmikołaj

Obraz
Jeśli ktokolwiek po przeczytaniu tej książki nie stał się fanem Śmierci, a właściwie ŚMIERCI, to będę bardziej niż zaskoczona. To nie niezdrowa fascynacja. To bałwochwalstwo. Choć nie powiem, Śmierć Szczurów, Kruk i bóg kaca (o, bóg) też dają radę. No i Susan. Z tym, że akurat ona wydaje mi się siostrą Tiffany Obolałej. Starszą od niej i trochę, hm, sztywną. Jest też i wierny Pimpuś, cynik Albert, prostoduszny Banjo, dwoje bardzo trzeźwo myślących dzieci (niech Bóg ma w opiece ich przyszłych nauczycieli w szkole), Gildia Skrytobójców czy Gildia Żebraków. No i wróżki. Niekoniecznie takie, jakimi je sobie wyobrażacie.  Cała ta ekipa powoduje, że kończąc książkę, odniosłam wrażenie, że dopiero co zsiadłam z karuzeli. I że jest dziwnie pusto i cicho. Info dla osób niewidomych: okładka zapowiada zarówno treść, jak i styl. Zimową nocą na saniach ciągniętych przez trzy wieprzki (tak, to nie pomyłka, wieprzki) pędzi Wiedźmikołaj (albo ktoś do niego podobny, jeśli tylko nosić minus pięć dio...

Detektyw Wróbel i struty dziób

Obraz
Prosta, zawadiacka kreska. Wartka akcja z edukacyjnym przesłaniem. Dużo zabawy słowem, świetnie się to czyta, również głos. Zero przynudzania. A między rozdziałami zdjęcia prawdziwych ptaków i rozszerzające temat mikro artykuły o nich.  Frunę po więcej! Pa! Info dla osób niewidomych: na pomarańczowym tle widać kaczkę Anananę ze skrzydłem na temblaku, frytką w drugim skrzydle i kitką na głowie. Obok zaś Domikusia, czyli Detektywa Wróbla w czapce à la Sherlock Holmes. Stoją na chodniku dziobami do siebie. Przed nimi leży do połowy zjedzona kromka chleba. Po bokach mają przepełnione kosze na śmieci, a w tle różne budynki. Poza tym widać, że rysowani byli w komputerze, a nie na kartce. Co akurat niezbyt mi się podoba, ale czego się nie zrobi dla tych wspaniałych dialogów w komiksie!

Powiedz to w mig

Obraz
Bardzo przystępne przedstawienie świata Głuchych oraz ich języka. Ilustracje niezbyt mi pasują. Czasem łapałam ich symbolikę, a czasem wydawały mi się po prostu brzydkie. Zwłaszcza portrety dzieci. Jakby komuś proporcje nie wyszły, choć bardzo się starał.  Mimo tych drobnych mankamentów cieszę się, że ta książka powstała. Oprócz "Okrążania ciszy" Agnieszki Górskiej i "Głuszy" Anny Goc, nie znam żadnej innej o tej społeczności. A gdyby ktoś chciał na próbę pomigać w Polskim Języku Migowym, to tu jest bezpłatna aplikacja:  https://towarzystwogest.eu/aplikacja/ Dla szczególnie upartych istnieje dofinansowanie z PFRON. Sama raz się na nie załapałam. Psim swędem.  Kurs szczególnie polecam osobnikom o wiecznie zmarzniętych dłoniach. A także tym, którym języków obcych wciąż mało.  Info dla osób niewidomych: na okładce w kolorze kawy zbożowej z mlekiem jedzie niebieski samochód. W środku siedzi ptakodziecko, a na dachu ptakomama w sukience w kropki. Oboje coś wołają, każde...

Rzecz o ptakach

Obraz
A w oryginale "The Thing with Feathers", czyli "Coś z piórami". Coś czyli nie wiadomo co. Dużo bardziej nieokreślone coś niż polski tytuł. Podniosły, choć również właściwy. I podtytuł, zdradzający całą ideę książki "Ptaki powiedzą nam wiele o nas samych". Bo tak to właśnie jest. Człowiek obserwuje ptaki, studiuje je wręcz i po drodze odkrywa, jak wiele z ptaków znajduje w samym sobie. I odwrotnie, jak wiele człowieka jest w innych przedstawicielach świata fauny. Nie tylko w ptakach czy ssakach. Natura tak to sprytnie urządziła, żeby się zbytnio nie namęczyć.  Żadna ze mnie ornitolożka czy to ptasiara. Za to o zachowaniu, mentalności czy emocjach zwierząt i ludzi czytać lubię ogromnie. Zwłaszcza gdy ktoś ma tak lekkie (nomen omen) pióro jak Noah Strycker. A na koniec zostają wrażenia ogólne. Oraz współczucie dla pingwinów, podziw dla albatrosów czy obawa, byśmy nie skończyli jak kolibry. Jedyne, czego mi brakowało, to zdjęć ptaków. Są w książce rysunki, ale...