Moje czytelnicze porażki

Z "Pippi Calzelunghe" rozumiałam większość, bo czytałam ją wcześniej po polsku. Ale smaku toto nie miało. Próbowałam nawet czytać i jednocześnie słuchać audiobooka. Niestety interpretacji Lucii Macino daleko do mistrzostwa Edyty Jungowskiej. 

"Io non ho paura" -  tu miałam wrażenie obcowania z bardzo dobrym tekstem, szczególnie w interpretacji Michele Riondino. Lecz cóż poradzić, wielu części tekstu nie rozumiałam w ogóle, a wielu tylko połowę. Jednak A2 to o wiele za mało, by czytać tę książkę z przyjemnością. Lub jej słuchać. 

"The Left Hand of Darkness" to podobno arcydzieło. Tekst trudny, szczególnie po angielsku. Żal, bo miałam nadzieję sobie z nim poradzić. Odpadłam po pięćdziesięciu stronach. 

Czasem trzeba posypać głowę popiołem i przyznać, że to nie ambicja winna kierować naszymi czytelniczymi wyborami. Szczególnie w przypadku języków obcych.

Info dla osób niewidomych: na zdjęciu trzy wyżej wymienione książki. Okładka Pippi przedstawia ją samą na żółtym tle. Okładka książki Ammanitiego jest biała, z narysowanym piórkiem zbożem. Okładka książki Le Guin zaś jest jasnoszara z błyszczącymi, ciemnoniebieskimi śladami stóp na śniegu. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Scottish impressions

Łucznik Zofia 2015

Dary