Jurta i droga na Ostrołękę

Tak mogłabym podsumować mój najnowszy wyrób. Spełnia walory użytkowe, a jednocześnie jest rozczulająco niedoskonały. Na szczęście doskonałość nie była moim celem.

A mogłam udawać, że mi wyszło;)

I do dla osób niewidomych: zdjęcie przedstawia czapkę, która jest luźna jak beret i do tego ma fikuśny czubek. Pod nią mamy komin z krzywym ściegiem, bo pomyliłam zamykanie komina z zamykaniem czapki. Kolor oba wyroby mają mieszany, zielononiebieskofioletowy z odrobiną czerwieni. Jakoś to wszystko gra, bo przynajmniej producent włóczki nie dał ciała;)

Ale skończyłam. Mogę zacząć nową robótkę. Jupii!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Scottish impressions

Łucznik Zofia 2015

Terapia bez tajemnic. Jak wybrać dla siebie najlepszą pomoc