Miasto na Marsie
Bity miesiąc tę książkę czytałam. Czy było warto? To zależy jak to mierzyć. Jeśli przyjemnością z lektury, to nie, bo powtykane tu i ówdzie żarciki (w dobrym guście) nie zrekompensowały mi trudu zdobywania wiedzy o kolonizacji kosmosu (z naciskiem na Księżyc i Marsa, najbardziej realne dla Ziemian cele). Jeśli zaś mierzyć to przyrostem wiedzy w stylu od zera do milionera, to po stokroć tak. Przy czym bardzo doceniam szczerość autorów. Zaczęli od entuzjazmu, skończyli zaś na umiarkowanym planie kolonizacji. Ale jak by nie spojrzeć, trudności jest multum, więc jeśli Mars miałby stać się naszym drugim domem, a nie źródłem samozniszczenia, to jest to jedyna droga zdaniem Weinersmithów.
Przekonajcie się sami. A jeśli pragniecie poznać smak książki jeszcze przed czytaniem, posłuchajcie tego wywiadu https://www.abc.net.au/listen/programs/conversations/kelly-weinersmith-life-on-mars-elon-musk/103519898
Info dla osób niewidomych: książka, w całości zilustrowana przez Zacha Weinersmithe'a, oczywiście i okładkę ma jego autorstwa. Przedstawia ona hipotetyczne miasto na Marsie. Ze szklaną kopułą jako wejściem do krateru lawowego. W jego wnętrzu umieszczone jest właściwe miasto. Dlaczego tak jest, przeczytacie w książce.
Komentarze
Prześlij komentarz