W pajęczynie życia
Tytuł pretensjonalny, lecz dużo bliższy oryginalnemu (The Tangled Web) niż "Dzban ciotki Becky". Miałam to szczęście, że w bibliotece były oba. Przekonałam się jak bardzo tłumaczenie wpływa na to, czy ktoś w ogóle zdecyduje się dać szansę książce. Wersja z pajęczyną w tytule to lekki, barwny tekst wypełniony wieloma emocjami bohaterów tekst. Natomiast ta z dzbanem to niezgrabne tłumaczenia imion i miejsc, niezgrabne zdania. Zupełnie jakby to nie Maud je pisała. Aż kusi, by dorwać oryginał i porównać zdanie po zdaniu.
Co do samej książki, to przeładowany bohaterami i ich relacjami o mało co nie odstraszył mnie od dalszej lektury. Na szczęście kilkadziesiąt stron później wyłoniły się główne postacie, do których z łatwością się przywiązałam. Część z nich tworzy związki romantyczne, część przyjacielskie, część jest w wiecznym konflikcie. Mija rok i życie weryfikuje pochopne sądy. Wzruszenie przeplata się ze śmiechem i grozą. Ta Maud to jednak potrafiła pisać.
PS w gratisie dostajemy portret epoki. Niekoniecznie przyjemny. Nieprzyzwoite są w niej makijaż, noszenie piżamy, pokazywanie się w ciąży na przyjęciu, jeżdżenie na karuzeli (dorośli), trzymanie w domu figurki nagiej boginki. Choć tu dodatkowo wchodzi rasizm - biała boginka jest lepsza od brązowej. Ponadto kobietę z Amazonii czy Afryki można porwać dla ożenku, ale białej i dobrze sytuowanej kobiety zdecydowanie nie.
Info dla osób niewidomych: okładka jest w kolorze fuksji. Na środku mamy zdjęcie młodej kobiety w sukni ślubnej, o bardzo puszystych i karbowanych włosach spiętych w luźny kok i mocno pobielonej twarzy. Jej welon jest bladoróżowy, a suknia bladożółta. Zdjęcie wygląda na podkolorowane i pochodzące z jakiejś starej pocztówki. Jego ramka jest jasnopomarańczowa, tak samo jak nazwisko autorki nad nim i tytuł książki pod nim.
Komentarze
Prześlij komentarz