Posty

Afryka to nie państwo

Obraz
Solidna, rozjaśniająca mroki ignorancji pozycja. Czytało mi się ją trochę jak podręcznik. I nie chodzi o styl autora, erudycyjny i miejscami ironiczno-sarkastyczny, a miejscami wzniosły. To akurat mi pasowało.  Po prostu moja wiedza o Afryce jest niczym łupina orzecha unosząca się na oceanie niewiedzy. I choć po przeryciu książki Faloyina łupina mocno urosła, nadal jest jedynie łupiną. Za to łupiną swej ignorancji świadomą i gotową na dalszy rejs. Ahoj, przygodo! Info dla osób niewidomych: okładka jest czysto informacyjna. Na czarnym tle mamy mapę Afryki z podziałem na kraje, każdy w jednym z czterech kolorów - fioletowym, różowym, granatowym i zielonym. Na drugim zdjęciu pokazuję spis treści. Pokrótce - rozdział pierwszy to pean na rzecz Lagos, drugi opowieść o kolonizacji (bez upiększania), trzeci o idei białego zbawcy i niedźwiedziej przysłudze, czwarty o meandrach młodych demokracji, piąty o językach kontynentu, szósty o grabieży skarbów kultury i co do tego mają współczesne mu...

Scottish impressions

Obraz
We came back from Scotland two days ago and I already miss it. I miss its cold, sometimes warm, but never a heat. I miss its wild blackberries and rowan fruits. Its advantage of small towns over big cities (sorry, Edinburgh, I love Kirkcaldy so much more). I miss its sea and stones, its hills covered with herbs and wild flowers. Its cry of gulls and the politeness of people (with just one exception, because there must be an exception in each paradise). Its neverending walk paths. Cedric and his vivid mind. But first and foremost, I miss our family time that gave us so much breath as we needed. Although we would take so much more, if it was possible. Without a doubt. Two things I won't miss: the fluffy bread and the goat squeezing, sorry, bagpipe players. You have no mercy! Info for visually impaired people: I've just added a load of pictures from Kirkcaldy, Saint Andrews, Loch Leven and Dunfermline.  One was taken by my First born ( the one with a kids bike on an almost empty s...

Staroświecka dziewczyna

Obraz
Dzięki tej książce odkryłam w sobie niezmierzone pokłady pensjonarskich ciągot. Jak również tęsknotę za pochwałą ciężkiej pracy i zwykłej przyzwoitości. Niestety w ramach tej przyzwoitości mieścił się również rasizm. Patrz uwaga Polly o "murzyńskich melodiach". Cóż, pierwsze wydanie "Staroświeckiej dziewczyny" jest z 1870 roku. Co wiele wyjaśnia. Uwaga dla wydawcy: wypadałoby nie mylić Stanów Zjednoczonych z Anglią (opis fabuły na okładce).  Info dla osób niewidomych: na seledynowym tle widnieje namalowany tuszem portrecik młodej dziewczyny z głową w loczkach i kapelusiku z kwiatkami. Na jej szyi wisi medalion. Wokół niej oraz wypisanego na biało tytułu książki wije się mnóstwo białego powoju.  Większość ilustracji w książce jest autorstwa Jessie Willcox Smith, z 1902 roku. Są jednocześnie staroświeckie i delikatne. Niestety wszystkie czarnobiałe, co odbiera im wiele uroku. Linki dla ciekawskich:  Blog o autorce   https://louisamayalcottismypassion.com/2011/07/1...

Rusinkologia

Obraz
Nie wiem czy lubię tego Rusinka Czytam i czytam i rzednie mi minka Gdyż jego straszne wypociny  Czytają gremialnie całe rodziny Moich zaś nie tknie kulawy pies Los zazdrośnicy nieszczęsnym jest! Info dla osób niewidomych: od lewej do prawej "Od mikmaka do zazuli. Atlas regionalizmów polskich", "Makabreski", "Kefir w Kairze", "Jak przekręcać i przeklinać".  Pierwsza książka jest językoznawcza, dla dzieci, całkiem niezła. Dobrze dopełnia się z "Wihajstrem" tego samego autora. Okładkę ma ciemnoniebieską w ludowe wzory. Stworzyła ją i ilustracje w środku siostra Michała, Joanna. Druga czarna, z krokodylem trzymającym w paszczy bliżej nieokreślone zwierzę, trzymające w paszczy brązowego zwierza, trzymającego w paszczy dłoń z piórem. Treść niczego sobie, choć osobiście wolę "Księgę nonsensu" czy "Fioletową krowę". Większa tam różnorodność stylów i autorów.  Trzecia to zbiór figlarnych wierszyków o miastach na całym świecie...

Chustka

Obraz
Drugie podejście do książki. Przy pierwszym wytrzymałam jakiś kwadrans. Bo strach, bo ból. Teraz, ładnych kilka lat później, było inaczej. Jaka to była niesamowita dziewczyna, ta Joanna! Jak celnie umiała opisać emocje własne i cudze. Jak walczyła, wszelkimi środkami, lecz nigdy na oślep. Jak cięte poczucie humoru miała, jak się nad sobą nie roztkliwiała.  I choć wiadomo było od początku prawie, jak to się skończy, człowiek nadal liczył na cud. Choć z drugiej strony, te dwa lata mogłyby się nie wydarzyć, gdyby nie jej wola walki i rozsądek. Gdyby nie bezgranicznie oddanie jej rodziny. Samotnie nie miałaby szans żyć tak długo.  Tylko kurde, nie wiem jak jest jej małemu synkowi. Nie mógł zostać z Niemężem (potem już mężem), bo miał ojca. Ojca, od którego Joanna odeszła, gdy chłopiec miał niecałe dwa lata. Czytam relacje i mam mętlik w głowie. Dla jednych ojciec Giancarla to przemocowiec, dla innych normalny człowiek. Dla jednych Niemąż to gwałciciel i oszust, który ożenił się z ...

Przygody Filonka Bezogonka

Obraz
Powrót do dzieciństwa, choć nie całkiem. Gdzieś zniknęła naiwność i pojawił się bunt. Niezgoda na porażającą dobroduszność małego bohatera. A może to tylko bycie dzieckiem? Filonek zdaje się nie rozumieć, że dla innych kotów już zawsze będzie popychadłem. Bo dziwny, bo nie ma ogona, bo głupio chwali się uznaniem wśród ludzi.  A przecież ludziom ufać nie można. Nie wolno. No i te frykasy. Te czułości. Na pewno zmyśla. Ludzie tacy nie są. Ludzie odepchną, porzucą. Zemścić się na nich nie można, zemścijmy się więc na dziwadle. A może...może Filonek o tym wie, lecz pragnienie przynależności jest w nim silniejsze niż odruch obronny? A może to koci świat zwariował i tylko on nie uległ szaleństwu? I jeszcze Duża Stina i mała Ingrid z mamusią? Któż to wie? Info dla osób niewidomych: na jasnozielonym tle mamy wielkookiego kotka o burobiałej sierści i ciemnoróżowym nosku. Znać tu rękę mistrza Grabiańskiego. Pewności nie mam, ale chyba rysował Filonka na lekko chropowatym papierze, najpierw s...

Wczoraj byłaś zła na zielono

Obraz
Gęsta, mocna proza. O macierzyństwie, autyzmie i zjawiskach wokół nich obu. O byciu tarczą przed światem, próbach porozumienia z dzieckiem, o wysiłku przetrwania. O blaskach i cieniach bycia Tą Inną, matką Jeszcze Bardziej Innej. O pociskach otoczenia, mniej lub bardziej świadomych. O tych nielicznych osobach, które nie oceniają. Które po prostu są. Info dla osób niewidomych: okładka jest bardzo syntetyczna. Coś, co wygląda na czyjeś popiersie lub kręgiel jest w pasy żółto-zielone. Ułożone jest na czerwono-niebieskim tle, też pasiastym. Tytuł książki wypisany jest czarnymi, prostymi literami. Nazwisko autorki również, lecz do góry nogami. Całość sprawia wrażenie, jakby kosmici chcieli pokazać ludzki świat, ale nie bardzo im to wyszło.